Paulina Jóźwik | Dokąd zaprowadzi mnie pisanie?
Blog copywriterki o pisaniu, kreatywności, twórczym życiu i nie tylko!
copywriting
21437
post-template-default,single,single-post,postid-21437,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.5.2,vertical_menu_enabled,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
jak napisać książkę

Dokąd zaprowadzi mnie pisanie?

Dłonie, pędzel maczany w farbie i rozpływająca się na papierze plama błękitu. Potem jeszcze kilka powtórzeń, aż do momentu, kiedy oko znajdzie właściwy odcień. Tak zaczyna się film „Miss Potter”, czyli historia najsłynniejszej brytyjskiej autorki i ilustratorki książek dla dzieci – Beatrix Potter.

Lubię tę scenę za jedną rzecz. Pokazuje, że tworzenie to próbowanie.

Dawniej, gdy oglądałam prace wielkich (dla mnie) twórców, myślałam o nich, jak o dziełach, które od razu powstały w takiej postaci, jakie ja je widzę.

Wydawało mi się, że ja temu nigdy nie dorównam, bo żeby tworzyć trzeba urodzić się geniuszem albo człowiekiem zdolnym do niewyobrażalnego wysiłku. Dlatego szybko rezygnowałam.

Próbowanie, szkicowanie, wykreślanie – tego nie brałam pod uwagę.

W lutym 2016 r. poszłam na pierwszy warsztat pisania.

W kwietniu 2016 r. siedziałam w drugim rzędzie podczas Otwartego Wydarzenia o Pisaniu i słuchałam, jak inni czytają fragmenty swoich powieści. Cały czas myślałam o tym, że przecież ja też mogę to zrobić. Jednocześnie wydawało mi się to nierealne.

W czerwcu podczas wyjazdu pisarskiego wypowiedziałam na głos pomysł na historię, którą chcę opowiedzieć.

Rok później ukończyłam Szkołę Pisania Powieści.

8 kwietnia 2017 r. po raz pierwszy przeczytałam fragment książki przed publicznością. Książki, którą jeszcze piszę. Zrobiłam to na scenie razem z koleżankami i kolegami ze szkoły.

Przez te dwie minuty bałam się ogromnie. Bałam się, nawet w momencie, kiedy publikowałam informację o tym wydarzeniu na Facebooku.

Jak się czuję teraz? O strachu już zapomniałam. Najważniejsze, że piszę książkę i powoli zbliżam się do marzenia. Marzenia, które zamieniło się w plan do zrealizowania.

Chcę napisać książkę, a potem następną, bo w pisaniu czuję się sobą.

Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie to, że przestałam zastanawiać się nad tym, kiedy nadejdzie ten właściwy moment na pisanie. Nie byłoby tego, gdybym nie spróbowała, bez myślenia, jakie będą efekty.

„Jest coś niesamowitego w pisaniu pierwszych słów historii. Nigdy nie wiadomo, gdzie Cię poniosą” – mówi w filmie Beatrix Potter głosem Renée Zellweger.

Mnie zaprowadziły tutaj i ta historia nie ma jeszcze końca.

Paulina


PS Przeczytaj jeszcze poradnik o tym, jak zacząć pisać.

PSS „Miss Potter” nie należy do najbardziej ambitnych filmów świata, ale znajduje się na mojej liście ulubionych historii, do których lubię wracać.

Autorka zdjęcia: Marta Piskorek Photography

  • Olga

    Hej Paulina! Bardzo się cieszę, że przestałaś się zastanawiać i zaczęłaś pisać, bo fragment, który przeczytałaś w Pauzie, jest mega! Czekam na książę z niecierpliwością!! :)

  • Gratuluję. U mnie było podobnie. Bardzo pomógł mi kurs pisania prozy Krzysi Bezubik.
    Teraz po prostu piszę. Już nie czekam aż wena gdzieś zabłyśnie.

  • Super! Ten strach – skądś go znam :) Najtrudniej jest go opanować, czyli najgorsze już za Tobą! :)
    Trzymam kciuki i dzięki, że przypomniałaś mi, że trzeba cały czas próbować, szkicować i poprawiać.

    • Myślę, że to dopiero mój pierwszy krok do oswojenia tego strachu ;) Ale uczucie, które towarzyszy wychodzeniu z własną twórczością do ludzi — rekompensuje najgorsze :) Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

  • Ewa

    Gratuluję Ci bardzo działania, mam wrażenie, że jak już się zaczynie, to wena płynie i obdarowuje coraz bardziej:-)

    • To tak chyba właśnie jest. Im więcej się pisze, tym więcej pomysłów :)

  • Koniecznie muszę zobaczyć ten film!
    A przełamanie strachu i wyjście ze swoją twórczością do ludzi jest chyba jednym z trudniejszych zadań. Brawa dla Ciebie za odwagę! :)

    • Dziękuję! :) A film jest idealny na wieczór w klimacie „ciepły koc + gorąca herbata” :)

  • „tworzenie to próbowanie”

    Próbowanie, poprawianie, wykreślanie i znowu próbowanie, poprawianie, wykreślanie – i tak w koło (za przeproszeniem) Macieju :)

    • I to jest w tym wszystkim najlepsze – jak człowiek potem widzi rozwój :)

  • Monika

    wspaniale! gratuluję! żałuję, że nie mogłam wziąć udziału w Otwartym Wydarzeniu! byłam tylko na filmiku :D trzymam kciuki za dokończenie powieści i za kolejną, i kolejną… pisanie jest super!

  • Lubię eksperymentować i właśnie za te liczne próby, popełnianie błędów, czasami naginanie zasad, a czasami totalny ich brak – cenię pisanie. Słyszałam o tym spotkaniu :) Wierzę, że było fajnie i ciekawie :) Bardzo mi się podoba to, co napisałaś: „Chcę napisać książkę, a potem następną, bo w pisaniu czuję się sobą.” Trzymam kciuki :) PS. Ja też pracuję nad swoją :)

    • Myślę, że za rok będzie kolejne takie wydarzenie – naprawdę warto wybrać się do Krakowa ;) Ja w tamtym roku wyszłam stamtąd z ogromnym, motywacyjnym kopniakiem. Ja też trzymam kciuki za Twoją książkę! :)

      • Dziękuję bardzo :)

  • Gratuluje! Aż miałam ciarki, gdy czytałam o Twojej drodze! Bardzo inspirująca historia i trzymam kciuki za dalszą pracę. Z chęcią zrecenzują Twój tekst na blogu, gdy już skończysz :)

  • zaraz poczytam poradnik o tym jak zacząć pisać :)

  • Uwielbiam pisać, tworzyć, kreować. I tak jak piszesz – pierwsze zdanie, nigdy nie wiadomo, dokąd nas zaprowadzi (nawet jeśli mamy ogólną wizję zarysowaną).

  • czekam niecierpliwie – ale bardzo cierpliwie :)