Paulina Jóźwik | Co możesz zrobić dla swojego pisania w 1 godzinę?
Blog copywriterki o pisaniu, kreatywności, twórczym życiu i nie tylko!
copywriting
2070
post-template-default,single,single-post,postid-2070,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.5.2,vertical_menu_enabled,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
nie mam czasu na pisanie

Co możesz zrobić dla swojego pisania w 1 godzinę?

Prześladuje mnie brak czasu. Chodzę i powtarzam: „Nie mam czasu na pisanie”. Niezły ubaw musi mieć ze mnie Czas, który tak po prostu sobie jest, a ja go nie dostrzegam. 

Myślenie na temat czasu blokowało mnie tak bardzo, że nie robiłam tego, co lubię. Nie pisałam dla siebie, a przecież uważam, że tworzenie dla przyjemności jest niezbędne do tego, żeby pracować w sposób twórczy. Tak było, aż do momentu, kiedy złapałam oddech.

Co się zmieniło?

Lubię pisać. Jestem z tych osób, które od dzieciństwa przesiadywały w bibliotekach, chłonęły historie jak gąbka i uwielbiały szkolne wypracowania (vivat rozprawki!). Jestem copywriterem i zarabiam na pisaniu. Lubię swoją pracę. Jak to bywa z pracą, czasami wciąga tak, że człowiek zamienia się w maszynę, choć chciałby pozostać przede wszystkim człowiekiem.

W mojej pracy, jako freelancer, czułam presję przyjmowania wszystkich zleceń świata na klatę.

Zaczęłam dostrzegać, że moja klatka piersiowa niepokojąco się spłaszczyła i ledwo oddycham. Jak w takiej sytuacji tworzyć, jeśli wszystko jest ważniejsze od tego, co kocham?

Tak było, dopóki nie odkryłam, że pisanie potrzebuje przestrzeni. Pisanie jest jak złota rybka, którą przynosisz do domu. Musisz znaleźć dla niej odpowiednie miejsce i wymieniać wodę. Jeśli pozostawisz ją w plastikowej torbie ze sklepu zoologicznego, na pewno się udusi. Musisz też zrezygnować z czegoś, żeby biec do domu i ją nakarmić. Tylko tak pasja dostaje szansę na stanie się priorytetem.

Jak odnalazłam przestrzeń do pisania?

W czerwcu pojechałam na weekendowe warsztaty pisania prowadzone przez Marię Kulę – niesamowitą redaktorkę, która pomaga autorom w pisaniu. To był dla mnie wyjątkowy wyjazd. Kobiety, które nie znały się wcześniej, rozmawiały o swoim pisaniu i nie czułam w tym ani milimetra zażenowania, a z każdym dniem coraz bardziej otwierały się głowy i serca.

Na jednej z „lekcji” rozmawiałyśmy o tym, z czego składa się tekst. Potem Maria dała nam zadanie. Miałyśmy wziąć swój pomysł na historię i rozpisać do niego poszczególne elementy: bohaterów, świat przedstawiony itp.

Co udało mi się zrobić?

  • Uświadomiłam sobie, że mam niemal gotową opowieść, którą noszę od dawna i tylko czeka na spisanie. Po raz pierwszy powiedziałam o niej na głos.
  • Wybrałam rodzaj narracji do tej historii.
  • Zrobiłam zarys głównej bohaterki i jednej z ważnych postaci.
  • Przygotowałam listę scen, w których chciałabym pokazać bohaterkę mojej historii.

 

Zrobiłam to wszystko w 1 godzinę!

 

Czy coś wyjdzie z tych pomysłów? Dla mnie liczy się działanie. To proste ćwiczenie zmieniło moje myślenie. W ciągu 1 godziny aż tyle zrobiłam dla swojego pisania, a przy tym świetnie się bawiłam.

Do niedawna coś takiego było dla mnie niewykonalne. Gdy słuchałam wywiadów z pisarzami, którzy opowiadali o tym, jak rozpisują swoje książki na czynniki pierwsze sądziłam, że to wymaga tyle pracy, a jeśli ja nie mam czasu (sic!), to na pewno nie dam rady. To jest ogrom pracy, ale jedyna siła, która powstrzymuje od działania, siedzi w głowie i to nie jest wina Czasu.

Co możesz zrobić dla swojego pisania w 1 godzinę?

  • Rozmyślaj nad pomysłem na tekst.
  • Pójdź do kawiarni bez telefonu z notesem w kieszeni i spisuj swoje myśli.
  • Obserwuj ludzi w parku, może spotkasz tam bohatera swojej książki.
  • Śpij, a potem opisz swój sen.
  • Czytaj i zbieraj materiały do tekstów.

Nie musisz siedzieć nad pustą kartką, żeby realizować swój cel związany z pisaniem. Obojętnie, czy chcesz napisać nowy wpis na blog, powieść, czy list.

Godzina to ułamek naszego dnia. Wiele godzin umyka nam na czynnościach, których nawet nie zapamiętamy. W godzinę rozpisałam sobie plan na ten tekst. W godzinę zrobiłam tak wiele dla swojej pasji i dla siebie. Zamiast narzekać na brak czasu, zaczynam być wdzięczna za ten, który mam. Wierzę, że każdy może to zrobić.

Paulina

Tekst dedykuję Marii Kuli i wszystkim uczestniczkom czerwcowego wyjazdu pisarskiego. Specjalną dedykację kieruję do Ani Mateckiej, która „mnie rozpoznała” – to dało mi wielkiego kopa, za którego dziękuję! :-)

Zdjęcie w miniaturze wykonane przez Marta Piskorek Photography podczas wyjazdu pisarskiego organizowanego przez Marię Kulę.

Tags:
  • ja, od kiedy zaczęłam pisać na zlecenie, zauważyłam, że mój poziom kreatywności spada. to znaczy, koncepcje na teksty dla klientów miałam, ale po całym dniu pisania zazwyczaj nie chciało mi się już wymyślać nowego posta na bloga. myślę, że trzeba tu jednak sporej praktyki – ćwiczenia i próby pisania nawet w okresie totalnego braku weny naprawdę pomagają przełamać złą passę ;)

    • Zgadzam się! Kiedyś nawet napisałam, że: „Lekarstwem na niemoc w napisaniu jednego tekstu jest napisanie innego” ;) (o tutaj: http://www.paulinajozwik.pl/co-zrobic-gdy-nie-ma-sie-weny/).

      • o, fajnie! poczytam ;)

      • A tu są dwie szkoły. Znam takie osoby, co uważają, że należy jeden tekst kończyć nim się zacznie drugi. Osobiście się do nich nie zaliczam i mam dużo rozbabranych projektów :D

        • Dla mnie pisanie nowego tekstu „w międzyczasie” jest właśnie bardzo odświeżające, dlatego praktykuję i polecam :D

  • Pozwolę sobie rzucić moim ukochanym cytatem, który tu też by się sprawdzał, wg mnie:
    „Pisz. Nawet jeśli masz zły dzień i uważasz, że piszesz śmieci. Pisz.
    Ponieważ tysiąc pięćset złych słów można poprawić. Nie możesz za to
    poprawić tego, czego nie napiszesz. Świetny pomysł w twojej głowie jest
    bezwartościowy. Świetny pomysł źle wyrażony na papierze może być
    poprawiony. Więc pozwól sobie pisać śmieci. Wszyscy to czasem robimy.
    Czytelnicy nie widzą różnicy między słowami napisanymi pod wpływem
    pasji, kiedy słowa po prostu płyną a między słowami, które poleruje się
    tygodniami z bólem jak przy wyrywaniu zębów.”

    :) No i teraz może pójdę pisać w końcu, bo o dwóch godzin włączę się po internetach xD

  • Ja pamietam jeszcze jedno ćwiczenie z pierwszego dnia warsztatów, które dało mi dużo do myślenia. Pod koniec dnia pełnego wrażeń, miałyśmy napisać kilka zdań na temat danego, wybranego przedmiotu. Pomyslałam wtedy, że nie dam rady nic sklecić, że jestem zbyt zmęczona. A jednak udało się :) Wydaje mi się, że zbyt często odkładamy pisanie na lepszy dzień, na chwilę spokoju, na natchnienie – a wystarczy usiąść i po prostu zacząć pisać!

    • A najlepsze jest to, że to tak proste ćwiczenie, które można zrobić samemu w 15 minut ;)

  • @annamatecka:disqus, @paulina_kami_ska:disqus – byłam pewna, że Wasz wyjazd z Marią nie skończy się na miłych chwilach w ogrodzie, bujaniu w obłokach i gadaniu o pisaniu. Z niecierpliwością czekam na to, co jeszcze się z niego urodzi :) A kiedy czytałam to, co napisałaś Paulino – przypomniały mi się moje 3 grosze, które kiedyś napisałam w temacie pisania i odkładania: http://autentycznycopywriting.pl/co-pomaga-mi-w-pisaniu-czyli-garsc-inspiracji/

    • Ja wróciłam z tego wyjazdu z tak wielką energią, że aż sama nie mogę w to uwierzyć :) Dzięki – już powoli się u mnie coś rodzi :)

  • Pingback: Czwartkowe Nie Piszę °39 » Marszowickie Pola()

  • Piękny wpis :) Uwielbiam to hasło „Co mogę zrobić dla swojego pisania w 1 godzinę?” Gdy się tak zastanowię, efekty sprawiają, że mam rumieńce na policzkach :) :)

    • Dokładnie :-) Ja sobie przypominam to hasło za każdym razem, kiedy w głowie pojawia się: „nie mam czasu na…”. Nawet 15 min. dziennie dla pisania to już dużo. Pozdrawiam :-)