Paulina Jóźwik | Oceniamy po okładkach – część 1
Blog copywriterki o pisaniu, kreatywności, twórczym życiu i nie tylko!
copywriting
326
post-template-default,single,single-post,postid-326,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.5.2,vertical_menu_enabled,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Oceniamy po okładkach – część 1

Jak głosi powszechnie znane zdanie, nie powinno się oceniać książki po okładce. Mimo tego, że zazwyczaj staram się tego nie robić, uważam że treść ubrana w piękną oprawę smakuje jeszcze lepiej. Poza tym, tak sobie myślę, że być może okładki mają nie lada misję w dzisiejszych czasach. Muszą coraz bardziej konkurować między sobą, by swoim pięknem zachęcać do chwycenia za książkę.

Zapraszam Was na mój nowy cykl: „Oceniamy po okładkach”. Będzie to przegląd wydanych w tym roku książek, które prześledziłam w poszukiwaniu okładkowych skarbów. Naprawdę jest co oglądać!

Skąd pomysł na cykl?

Pomysł na tekst dotyczący okładek książek pojawił się w mojej głowie już dawno. W momencie, kiedy postanowiłam się za niego zabrać okazało się, że nie jest to taka łatwa sprawa. Na szczęście problem nie polegał na tym, że próżno szukać na naszym rodzimym rynku wydawniczym ładnych okładek, a wręcz przeciwne. Jest ich tak wiele, że można się nad nimi pochylić przez dłuższą chwilę. Tak też zamierzam robić.

Co znajdziecie w cyklu?

Wydawnictwa, autorzy, artyści – będą różni. Przedział wiekowy: 0-101 lat. Kolejność przypadkowa. Kryteria oceny – „jak na moje oko”, ale stawiam przede wszystkim na piękno i atrakcyjność.

To co? Zaczynamy! :-)


1. Pożyczalscy na wyspie, Mary Norton, wyd. Dwie Siostry. Ilustracje: Emilia Dziubak

Pożyczalscy na wyspie, okładka książki

W ilustracjach Emilii Dziubak jestem zakochana od pierwszego wejrzenia. Zdradzę, że czasami, gdy dobija mnie szarość dnia zaglądam na bloga tej ilustratorki i przeglądam jej prace. Moje oczy przyciągają do nich piękne kolory i światło. Patrzenie na dzieła tak zdolnej osoby naprawdę pomaga – to chyba jakaś magia ;-)


2. Na wysokiej górze, Krystyna Miłobędzka, wyd. Wydawnictwo Miejskie Posnania. Ilustracje: Iwona Chmielewska

Na wysokiej górze, okładka książki

W przypadku Iwony Chmielewskiej nie można chyba w ogóle mówić o okładkach brzydkich. Taka kategoria po prostu nie obejmuje prac tej artystki, bo niemal wszystkie są perfekcyjne. Lada moment pojawi się w księgarniach kolejna książka tej autorki. Będą to nagrodzone w konkursie Bologna Ragazzi Award w 2013 roku Oczy (pierwotnie wydane po koreańsku), od których okładki rzecz jasna nie można oderwać wzroku.

Więcej na temat książek ilustrowanych przez Iwonę Chmielewską przeczytacie na blogu Poza Rozkładem.


3. Narodziny liter, Stefan Themerson, wyd. Widnokrąg. Ilustracje: Franciszka Themerson

Narodziny liter, okładka książki

Ach, ci Themersonowie! Od jakiegoś czasu przechodzimy boom na wznowienia książek tego perfekcyjnego duetu, co mnie bardzo cieszy. Przede mną jeszcze wiele pozycji tych autorów do odkrycia, co sprawia, że nie muszę się martwić o to, że zabraknie mi fajnych książek do przeglądania i czytania…


4. Atlas wysp odległych, Judith Schalansky, wyd. Dwie Siostry. Ilustracje: Judith Schalansky

Atlas wysp odległych, okładka książki

Gdy patrzę na tę okładkę myślę sobie o tym, że tak niewiele czasem trzeba, by zachwycić i sprawić, żeby książka już na pierwszy rzut oka skrywała w sobie tajemnicę. Mimo, że na co dzień lubię otaczać się wieloma kolorami, minimalizm w takim wydaniu mi nie przeszkadza. Na tę książkę wystarczy spojrzeć, by wiedzieć, że chce się ją mieć. Można na nią patrzeć i myśleć sobie, że jej zawartość przeniesie nas w inne światy. Nie może być inaczej.


5. W dolinie Muminków, Tove Jansson, wyd. Nasza księgarnia. Ilustracje: Tove Jansson

W dolinie Muminków, okładka książkiPowoli zmierza ku końcowi rok Tove Jansson. Najnowsze wydanie całej serii Muminków, które ukazało się nakładem Naszej Księgarni można uznać za prawdziwy hołd złożony tej autorce. Okładki różnią się od wcześniejszych znanych nam wersji brakiem koloru. Myślę, że rezygnacja z niego sprawiła, że okładka jest bardziej spójna z tym co znajdziemy w środku, czyli charakterystyczną, prostą kreską Tove Jansson. Zmiana jak najbardziej na plus.


BONUS

A teraz pora na kogoś wyjątkowego.

Przygotujcie się.

Raz…

Dwa…

Trzy…

Pazurzak patrzy!

Pazurzak, okładka książki

O to właśnie chodzi w fajnych okładkach. Te najlepsze wzbudzają w nas emocje. Wywołują uśmiech na twarzy (tak jak Pazurzak). Powodują, że dzień staje się lepszy (spojrzycie na Pazurzaka i wiadomo o co chodzi). Sprawiają, że chcemy się podzielić informacją o książce z innymi (kto nie chciałby podzielić się z przyjacielem Pazurzakiem?).

Przede wszystkim tworzą piękno przedmiotu, jakim jest książka (ten argument w kontekście Pazurzaka pozostawiam do oceny każdego z Was ;-)).

PS Pewnie okaże się, że macie jeszcze w zanadrzu dziesiątki pięknych okładek, które przegapiłam. Możemy o nich porozmawiać w komentarzach.

Pozdrawiam,

Paulina

 

5 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: