Paulina Jóźwik | Na ile oceniasz swój sukces?
Blog copywriterki o pisaniu, kreatywności, twórczym życiu i nie tylko!
copywriting
1376
post-template-default,single,single-post,postid-1376,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.5.2,vertical_menu_enabled,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Na ile oceniasz swój sukces?

Czym jest sukces? Po usłyszeniu tego pytania pojawiają się w głowie sylwetki znanych osób, które osiągnęły w życiu COŚ WIELKIEGO. Dla jednych sukces ma twarz Steve’a Jobsa, dla innych Richarda Branson’a, czy też celebryty, który aktualnie króluje na okładkach popularnych magazynów. Czy sukces zależy od tego, kim jesteśmy i kim chcielibyśmy być?

Naukowcy z Uniwersytetu Strayer oraz dziennikarze z internetowego magazynu Aplus poprosili grupę osób o ocenienie swojego sukcesu w skali od 1 do 10. Czwórka, szóstka, ósemka – takie liczby padły. Następnie o to samo poproszono najbliższych tych osób. Pojawiły się oceny od 9.6 do 10. Różnica wystąpiła też w definiowaniu sukcesu. Bliscy wspominali o kwestiach związanych z rodziną, kreatywnością oraz tym, że dana osoba ma coś wyjątkowego do zaoferowania światu.

Tutaj możecie obejrzeć film dokumentujący ten eksperyment  – uwaga wrażliwcy w trakcie oglądania mogą uronić łzę.

Wiadomo, że rodzina i bliscy odpowiedzą w taki sposób, bo nie wypada im powiedzieć nic innego – nasuwa się taki argument, podważający autentyczność tego przedsięwzięcia. Z doświadczenia wiem, że rodzina, przyjaciele i znajomi potrafią pochwalić (zazwyczaj nie wierzymy w ich słowa, puszczając je mimo uszu), ale też jak nikt inny potrafią wylać na nas zimny prysznic. Problem leży gdzieś indziej – nie potrafimy oceniać się wysoko, ponieważ sukces kojarzy nam się z liczbą zer na koncie, awansem w pracy, czy międzynarodową popularnością. Według organizatorów akcji odpowiada za to język. Definicja słowa sukces utożsamia to pojęcie z uzyskaniem konkretnej pozycji społecznej, zdrowiem, zdobyciem sławy, nie wspominając nic o szczęściu. Z tego powodu postanowiono stworzyć akcję, która przyczyni się do zmiany definicji tego słowa w amerykańskim słowniku.

Badania pokazują, że 90% Amerykanów utożsamia sukces z poczuciem szczęścia.

Jak to jest w Polsce?

Według badania przeprowadzonego przez CBOS w 2013 roku osoby, które osiągnęły sukces uważają, że decyduje o nim:

  •  udane życie rodzinne (29% badanych zaznaczyło tę odpowiedź),
  • dobra praca i dobre warunki materialne (po 7% badanych zaznaczyło te odpowiedzi)
  • radość, szczęście i spełnienie marzeń  (8% badanych zaznaczyło tę odpowiedź)
  • osiągnięcie celów  (5% badanych zaznaczyło tę odpowiedź).

Co na to Słownik języka polskiego PWN? Znajdziemy w nim dwie definicje słowa sukces (źródło):

1. «pomyślny wynik jakiegoś przedsięwzięcia, osiągnięcie zamierzonego celu»
2. «zdobycie sławy, majątku, wysokiej pozycji itp.»

Jak to jest ze mną?

Dla mnie to ważne, żeby w miejscu, gdzie w słownikowej definicji znajduje się „i tym podobne” potrafić wpisać coś innego niż sława, majątek i wysoka pozycja. Nie zawsze jest to proste.

Kilka tygodni temu przygotowywałam ofertę dla swoich potencjalnych klientów w formie prezentacji. Wszystko ładnie, pięknie. Do momentu, kiedy miałam napisać dlaczego warto ze mną współpracować. Nie jest tak, że nie znam powodów, żeby kogoś do siebie przekonać. Miałam też zebrane pozytywne opinie osób, które ze mną wcześniej pracowały. Problem polegał na tym, czy wypada napisać, że pracuję dobrze, a ludzie są zadowoleni z mojej pracy. Czy mogę pokazać przykłady czytelników, którzy pozytywnie komentują moje teksty? Czy wypada pochwalić się sukcesem? Czy to w ogóle jest sukces? Coś mi cały czas podpowiadało, że nie mogę tego zrobić. Sukcesem okazało się dla mnie przełamanie i napisanie wprost o tym, z czego jestem dumna.

Moje sukcesy:

  • Szczęśliwie przeżyłam dzień swojego ślubu ;-)
  • Za sukces uważam wygospodarowanie czasu na czytanie, ponieważ kiedyś to bardzo zaniedbałam. Czytanie mnie napędza do działania, pisania i pozwala odpoczywać.
  • Ku swojemu zdziwieniu wiem, że potrafię odnaleźć się w wielu sytuacjach, choć z natury jestem bardzo nieśmiała. To dla mnie ogromny sukces!
  • Brak pracy jak dotąd nie oznaczał dla mnie załamania, a wyzwanie.
  • Coraz mniej narzekam i staram się więcej myśleć pozytywnie o życiu.
  • Przestałam myśleć o kierunkach studiów, z których mam dyplomy, że są beznadziejne, a ja zmarnowałam 6 lat życia. Takie myślenie bardzo blokuje i zamiast działać, człowiek ma pretensje, że to co studiował nie dało mu pracy i lepszego życia.
  • …ciąg dalszy (mam nadzieję) nastąpi :-)

 

Czym dla Was jest sukces? Jestem bardzo ciekawa, co o tym myślicie!

Pozdrawiam,

Paulina

zdjęcie patrzącej z ciekawością wiewiórki jest moje ;-)

13 komentarzy
  • Vandrer Uggle

    2015-09-22 at 07:19 Odpowiedz

    Coś jest w tym o czym piszesz i w niedocenianiu własnych osiągnięć. Vandrer stara się doceniać każde drobne osiągnięcia na swojej blogowej ścieżce, ponieważ daje mu to motywację do dalszych starań. Można zatem rzec że dostrzeganie sukcesów motywuje:)

    • Paulina Kamińska

      2015-09-22 at 08:08 Odpowiedz

      „Dostrzeganie sukcesów motywuje” – podoba mi się to sformułowanie :-) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

  • Michasia

    2015-09-22 at 07:27 Odpowiedz

    Sukces to słowo trochę nadużywane. Czasem nawet dochodzi do tego, że czujemy presję osiągnięcia sukcesu.
    A ma on wiele twarzy i przede wszystkim niekoniecznie tak musi się nazywać. Ja np. często patrzę, jak osoby młodsze ode mnie piastują wysokie menadżerskie stanowiska i przechodzi mi przez myśl, że może i już mogłabym być tak wysoko na drabince kariery…a potem myślę, że często zmieniam pracę, bo szukam własnego miejsca, przeprowadzam się z miasta do miasta, spędziłam parę lat za granicą i daje mi to pewność niezwykłej mobilności, wolności i poczucie, że zawsze sobie poradzę. I już wiem, że to jest to, na co sobie zapracowałam, moje poczucie szczęścia – na szczęście definiowane przeze mnie, nie przez społeczeństwo :). Pozdrowienia!

    trzydziestoletnia.weebly.com

    • Paulina Kamińska

      2015-09-22 at 08:10 Odpowiedz

      Dla mnie też „sukces” to sprawa bardzo indywidualna. Myślę, że dobrze właśnie tak go postrzegać, bo oglądanie się na innych do niczego dobrego zazwyczaj nie prowadzi. Dziękuję serdecznie za komentarz ;-)

  • Iza (izanowalska.pl)

    2015-09-22 at 08:33 Odpowiedz

    Ostatnio sukces stał się bardzo popularny. Słowo to, odmieniane jest
    przez wszystkie przypadki. I okazuje się, że co człowiek, to inna
    definicja. Ja się osobiście podpiszę pod danymi z CBOSu, które
    przytaczasz. Największy mój sukces to szczęśliwe małżeństwo i nasi dwaj
    cudowni synowie. Ale ważne jest również przekraczanie swoich możliwości. To ogromna frajda, gdy osiągasz coś, co początkowo wydawało się poza twoim zasięgiem.

  • Naczelny Zmieniacz

    2015-09-22 at 12:56 Odpowiedz

    Bardzo fajny tekst, cieszę się, że tu trafiłam :) Mam tyle do powiedzenia, że mam nadzieję, iż mi coś nie umknie ;) Odnoszę wrażenie, że żyjemy w czasach, w których panuje wręcz kult sukcesu rozumianego jako sukces materialny. To ciekawe i niepokojące zjawisko.

    Z moich doświadczeń w pracy warsztatowej wynika, że największy kłopot z docenieniem siebie mają niezdrowi perfekcjoniści. To bardzo złożone, bo ma źródło aż w socjalizacji. Przypomina mi się tu od razu ostatnia kampania społeczna: https://www.youtube.com/watch?v=0Gj9SC75edk Gdy nakłada się na to jeszcze system edukacji, który akcentuje bardziej nasze niedostatki niż mocne strony, trudno wejść w dorosłe życie z wiarą i pewnością siebie.

    A jeśli chodzi o przyjmowanie komplementów czy mówienie o sobie dobrze, to znów kłania się socjalizacja i przekonania w rodzaju „skromność to cnota”. I człowiek idzie niekiedy w tej skromności w przesadę.

    P.S. Zacne foto wiewiórki ;)

    • Paulina Kamińska

      2015-09-22 at 15:57 Odpowiedz

      Nie kojarzyłam tej kampanii – dzięki wielkie za podesłanie linku! :-) Właśnie skończyłam czytać książkę „Zarządzanie codziennością” z wyd. Onepress i tam właśnie w jednym z rozdziałów jest mowa o uwolnieniu się od perfekcjonizmu, który przeszkadza w pracy twórczej. W życiu niestety też. Dziękuję za Twój komentarz i pozdrawiam! P.S. Wiewiórki na zdjęciu są dwie tylko jedna była zbyt ruchliwa, żeby ją uchwycić ;-)

      • Naczelny Zmieniacz

        2015-09-22 at 16:34 Odpowiedz

        Kampania jest dość świeża i przechodzi bez większego echa a szkoda. Ale może jeszcze będzie o niej głośno :)

  • Magda

    2015-09-23 at 08:28 Odpowiedz

    Kurczę, nigdy w stosunku do samej siebie nie używałam słowa sukces w znaczeniu spektakularnym, ale jako określenie „czegoś, co mi się udało”. Zaczęłam czytać więcej niż dawniej – sukces!. Udało mi się upiec po raz pierwszy ciast – sukces. Zaliczyłam sesję – sukces. I tak dalej.

    To chyba jest dość osobisty temat dla każdego nas. Że nie lubimy się chwalić – tak nas wychowano, żeby przypadkiem nie wyjść na osobę bezczelną i zadufaną w sobie. Ale z drugiej strony, nie możemy nie doceniać nawet małych sukcesików, bo one pchają do przodu. Sama czasem mam problem z „pochwaleniem się czymś”, co wyszło fajnie, bo mam wątpliwości, czy na pewno jest na tyle fajne, żeby pokazywać publicznie czy głośno o tym mówić. Ale z drugiej strony, czy chowanie swoich osiągnięć i pracy do szuflady ma jakikolwiek sens ? ;)

    • Paulina Kamińska

      2015-09-23 at 16:43 Odpowiedz

      Dzięki za Twój głos :-) Zdecydowanie zgadzam się z tym, że pojmowanie „sukcesu” jest kwestią indywidualną. W zasadzie miałam to napisać w tekście, więc tym bardziej się cieszę, że zwróciłaś na to uwagę. Ostatnio trzymam się zasady: „Działaj i nie myśl za długo, czy działać”. Może banał, ale wolę się pochwalić niż rozważać, czy warto. Na pewno daje to więcej satysfakcji ;-) Pozdrawiam serdecznie!

  • Tematykę sukcesu poruszałam u siebie kilka razy w różnych aspektach. Świetnie, że się przełamałaś. Jeszcze kilka miesięcy temu miałabym podobne dylematy, teraz zrobiłabym to bez zastanowienia. Dodam, że na początku bywały momenty, gdy pierwsze małe sukcesy mnie paraliżowały – bo jest jeszcze coś takiego jak strach przed sukcesem, ale to temat na dłuższy wywód:)

  • Paulina Jóźwik

    2016-07-28 at 09:34 Odpowiedz

    Czy to nie jest przypadkiem perfekcjonizm? ;)

    • Marsza

      2016-07-29 at 18:09 Odpowiedz

      Właśnie nie mogę rozstrzygnąć. Gdyby to było takie, że „ja mogłam to zrobić lepiej gdyby to a to” to sprawa byłaby prosta. A tak jest po prostu świadomość, że ktoś i gdzieś, a ja tu sobie na boku i cóż. Dunno ;)

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: