Paulina Jóźwik | Czy copywriter musi posługiwać się poprawną polszczyzną?
Blog copywriterki o pisaniu, kreatywności, twórczym życiu i nie tylko!
copywriting
992
post-template-default,single,single-post,postid-992,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.5.2,vertical_menu_enabled,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
copywriter

Czy copywriter musi posługiwać się poprawną polszczyzną?

Tekst o tym tytule pojawił się na portalu Nowy Marketing. Jest to oczywiście pytanie retoryczne. Copywriter powinien posługiwać się językiem, w którym pisze w sposób poprawny.  Ten zawód wymaga budowania i ćwiczenia warsztatu.  Nie postawię jednak znaku równości między copywriterem a korektorem. Dlaczego? Copywriter jest pisarzem. Jego praca skupia się na tworzeniu tekstów, które mają budować wizerunek marki i porywać tłumy konsumentów. Jeśli ktoś myśli, że pisarze nie popełniają błędów językowych, po prostu “jest w błędzie”.

Niektórzy twierdzą, że to korektor jest od tego, aby korygować błędy, jakie popełni copywriter. Jeśli tak, czemu tak wiele tekstów publikowanych jest z błędami?

W każdym wydawnictwie zatrudnia się korektorów, wyłapujących językowe wpadki, które zdarzają się nawet bardzo znanym nazwiskom. Jest to naturalny proces i nikt nie podważa kompetencji pisarza, któremu zdarzy się literówka, czy błąd składniowy. Właśnie dlatego, że do ujawnienia tych błędów nie dopuści korektor. Copywriter, pracujący w agencji lub jako freelancer, zazwyczaj nie ma tego luksusu, by współpracować z osobą zajmującą się korektą tekstów. Szkoda, bo tworzyliby świetny duet, a chłodne oko korektora jest po prostu na wagę złota.

(…) w tekstach kreatywnych czasem celowo łamie się pewne zasady. Czy korektor będzie w stanie zawsze to wychwycić?

Nie jest tajemnicą, że korektorzy w wydawnictwach sprawdzają teksty wypełnione po brzegi środkami literackimi. Celowe zabiegi, łamiące wszelkie zasady gramatyki to zjawisko powszechne w pracy szczególnie tych, którzy zajmują się literaturą piękną. Jeśli korektor będzie wprowadzony w koncepcję, nie poprawi znanego „łomżingu” na „picie piwa Łomża na trawie”.

Myślę, że pokora to bardzo cenna cecha w tym zawodzie i odpowiedzialny copywriter podda swoją pracę ocenie korektora.

Co w takiej sytuacji może zrobić copywriter na etacie w agencji, kiedy na pokładzie nie ma korektora? Może męczyć koleżankę z pracy, która zerknie w wolnej chwili na tekst. Zazwyczaj nawinie się taka osoba, która ogarnia przecinki i stylistykę. A freelancer? Radzi sobie sam, szuka dobrej duszy wśród znajomych lub dolicza koszty korekty do wyceny tekstu.

Pracy copywritera towarzyszy strach. Strach przed znalezieniem błędu już po publikacji. Pracujesz nad tekstem, sprawdzasz go wielokrotnie, a potem nagle zauważasz to jedno słowo z literówką. Nie możesz przez to spać, masz uderzenia gorąca. Tylko czekasz na obraźliwe komentarze na temat tego jaki to z Ciebie pismak. Złota zasada: zawsze daj komuś tekst do sprawdzenia.

Czy jesteś gotów pozwolić mu na modyfikację pracy Twojego autorstwa, czy może wolisz mieć nad nią pełną kontrolę od początku do końca?

Umówmy się – copywriter nigdy nie ma pełnej kontroli nad tekstem. O ostatecznej wersji sloganu reklamowego decyduje wiele osób, stojących po stronie agencji i klienta. Od poprawek, zmian, przeróbek do ostatecznej akceptacji długa droga. Jedno hasło może być wypadkową słów podanych przez kilka osób.

***

Warto zwrócić uwagę na istotną rzecz. W przebiegu powstawania różnego typu tekstów po prostu oszczędza się na zasobach ludzkich. Marki coraz częściej działają jak wydawcy – prowadzą rozbudowane serwisy internetowe i blogi, które współtworzy grono autorów. Jeśli chcą tym dobrze zarządzać, muszą zainwestować w zespół redakcyjny złożony nie tylko z copywriterów.

Jedna z moich profesorek językoznawstwa powiedziała kiedyś, że obok telefonu zamiast książki telefonicznej ma położone słowniki. Dlaczego? Znajomi ciągle dzwonili do niej po poradę językową, oczekując natychmiastowej odpowiedzi, której nie zawsze potrafiła udzielić bez zastanowienia. Cieszyła się opinią najlepszego z wykładowców. Copywriter nie musi być językowym omnibusem. Ważne, żeby potrafił znaleźć błąd i wiedział, gdzie sięgnąć w razie wątpliwości. Tak głośno krzyczymy o braku poprawności językowej, szczególnie widocznej w Internecie. Owszem, zasady języka trzeba znać. Nie znaczy to jednak, że nie powinno być osób, które czuwają nad jego poprawnością.

Pozdrawiam,

Paulina

źródło zdjęcia