Paulina Jóźwik | Co czytali sobie, kiedy byli mali?
Blog copywriterki o pisaniu, kreatywności, twórczym życiu i nie tylko!
copywriting
749
post-template-default,single,single-post,postid-749,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.5.2,vertical_menu_enabled,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Co czytali sobie, kiedy byli mali?

Książkę Co czytali sobie, kiedy byli mali” udało mi się upolować na krakowskim Kazimierzu. Nie wiedziałam o niej zbyt dużo, ale lubię czasem sięgać po wspomnienia innych na temat czytelniczych upodobań, dlatego zdecydowałam się szybko.

Cóż, powiem szczerze, to chyba po prostu jakaś odmiana egoizmu, czy też przyjemności jaką odczuwam podczas takich lektur. Czy jak znany X lubił to co ja w dzieciństwie, to prawie jakbyśmy byli kolegami z podwórka? ;-) Żarty, żartami, zaraz opowiem wam, jakie są ważne powody powstawania takich książek.

Miałam w swoim życiu etap, kiedy co jakiś czas migały mi w pamięci obrazki książek z dzieciństwa. Niewiele z nich się zachowało w moim domu, sama nie wiem z jakiego powodu. Podejrzewam, że tak jak w przypadku wielu zabawek, zostały przekazane innym dzieciom. Te migawki z pamięci męczyły mnie bardzo, nie pamiętałam bowiem tytułów, tylko jakieś skrawki fabuły, ułamki ilustracji. Doprowadziło to do tego, że spędzałam godziny, szukając w sieci zapomnianych książek z dzieciństwa. „Mama, księżyc, książka dla dzieci” – w taki sposób moje wspomnienia trafiały do Google. Tak też udało mi się odnaleźć „Naszą mamę czarodziejkę” Joanny Papuzińskiej.  Uważam ją za jedną z tych pozycji, która mnie ukształtowała.

Moje poszukiwania sprawiły, że na półce mam już i wspominaną „mamę”, „Zajączka z rozbitego lusterka”, obie części przygód Kubusia Puchatka (oczywiście w starym wydaniu) i wciąż poluję na „Bajeczki z obrazkami” Sutijewa, których egzemplarz w osiedlowej bibliotece ledwo zipał od zaczytania. Ceny na internetowych aukcjach wskazują, że nie jestem odosobniona w tym książkowym polowaniu. Nie do końca wiem, po co mi ta zbieranina. Chyba po to, żeby w tych książeczkach odnaleźć siebie, a może kiedyś skonfrontować własne dzieci z tymi samymi lekturami. Nowe wydania nie wchodzą jakoś w tym przypadku w grę.

Myślę, że książka „Co czytali sobie, kiedy byli mali?” może ułatwić innym takie poszukiwania. Może ktoś uniknie mojej „męczarni”. Szczególnie, że wiele osób w książce cytuje fragmenty lektur z dzieciństwa z pamięci (!). Może to dla kogoś będzie ważny ślad.

DSC01726 (800x533)

Pomijając to, że książka jest zbiorem wspomnień (ujętych w formie wywiadów), opowiadających o lekturach z dzieciństwa, przewijają się tam między wierszami dwa niezwykle ważne dla mnie wątki. Jest to szacunek do książek i obraz literackich upodobań epoki, która powoli odchodzi w zapomnienie. Wielu z rozmówców podkreśla to jak ważne były książki w ich rodzinnych domach, czy też jak trudno było je kiedyś zdobyć, co wpływało na jeszcze większy szacunek oddawany tym przedmiotom. Czytanie bywało luksusem, swego rodzaju nabożeństwem lub po prostu czynnością zwyczajną, wpisaną w krajobraz codzienności. Jeśli chodzi o ulubione lektury z dzieciństwa, z pewnością ciekawe jest to, jak wiele osób wymienia…Sienkiewicza. Spodobała mi się też jedna myśl Kazika, którego też spotykamy na stronach „Co czytali sobie, kiedy byli mali?”:

Dla mnie książka to przedmiot ze stronami, zapachem, drukiem, ilustracjami. Ktoś mówi, że w tablecie można przewieźć tysiąc dwieście książek, a w walizce, tak normalnie, to ze trzy. No, ale przecież nikt nie przeczyta tysiąca dwustu książek na wakacjach, a trzy – owszem.

Książka jest bardzo ładnie wydana i zawiera świetne ilustracje Daniela de Latoura, które są zabawnym komentarzem do treści. Zbliża się Dzień Dziecka, może to jest dobry moment, żeby trochę powspominać lektury z dzieciństwa, tak ważne dla każdego z nas. Zdecydowanie polecam :-)

Pozdrawiam,

Paulina


Co czytali sobie, kiedy byli mali?

rozmawiali: Ewa Świerżewska i Jarosław Mikołajewski

Warszawa 2014

Tags:
  • O nie wiedziałam, że istnieje taka książka. Zajrzę!

  • Z chęcią bym przeczytała. Chociaż wiem, że to lektura z typu— wakacyjnych.

    • Zdecydowanie jest to „luźna” lektura :)

      • Taka na lato, wiesz może czy wyszła w ebooku?

        • Tak, jest też ebook (wg Google) ;-)

          • :) A co obecnie czytasz?

          • Właśnie kończę „Głosy Pamano” Jaume Cabré. Nie wiem czy pojawi się recenzja, bo trochę się rozczarowałam ;-) To moja pierwsza książka Cabré i spodziewałam się czegoś więcej. Czyta się dobrze, trochę tak jakby się oglądało fajny serial produkcji HBO (chociaż to nawet jest temat na notkę), ale jakoś zabrakło mi tu głębi (zakładałam, że będzie). A Ty? :-)

          • Teraz raczej wertuję książki, pytam, co czytasz, bo może się zainspiruję i zacznę coś czytać…

          • Też tak czasem mam :-) Ogólnie nie jest tak, że nie polecam „Głosów Pamano” – jeśli masz akurat chęć lub lubisz książki z nutką tajemnicy, czy wielowątkowe powieści – warto po nią sięgnąć. Z większą przyjemnością mogę jednak polecić „Znaki szczególne” Pauliny Wilk. Książkę tę „pochłonęłam”. Pewnie ze względu, że opowiada mi o rzeczach bliskich – opisuje realia polskiej transformacji. Co prawda jestem z rocznika ’88, ale znalazłam w niej wiele elementów swojego dzieciństwa. Moim zdaniem to jedna z najlepszych polskich książek ostatnich lat. Na temat „Znaków…” mam już szkic tekstu, więc pewnie pojawi się na blogu :-)

          • O Paulinie Wilk i „Znakach” słyszałam, ale niestety, nie były to recenzje pochlebne, nie mówię — a raczej nie piszę o tych w mediach, bo na nie dawno przestałam zwracać uwagę. Czytałam „Lalki w ogniu” była to już któraś z rzędu książka o Indiach, (oceniam tak na mocne 3) gdyby była pierwszą, którą przeczytałam w tym temacie to pewnie oceniłabym dużo wyżej. Teraz to kiepski czas u mnie na czytanie, ale raczej wertuję książki, co do Głosów i Znaków to– tą pierwszą mam w planach (ileż książek nie mam w planach?), a do drugiej (za Twoją namową) przynajmniej zajrzę, choć, nie ukrywam, nie planowałam, ale może przyjemnie się rozczaruję? Teraz słucham więcej muzyki, Nie wiem co lubisz czytać (czytanie dla siebie, a na potrzeby recenzji, czasami to bardzo różne kwestie). Jeśli wspomnisz co lubisz czytać, i jeśli chcesz, to polecę Ci coś, co według mnie warto przeczytać, albo jakie problemy nurtują niekoniecznie idąc tropem gatunkowym.

          • Jeśli chodzi o moje ulubione lektury to uwielbiam Alessandro Baricco, Tomasza Różyckiego, Rolanda Topora… Tak naprawdę chętnie przyjmę każdą rekomendację :-)