Paulina Jóźwik | Autentyczność przyciąga – moja historia
Blog copywriterki o pisaniu, kreatywności, twórczym życiu i nie tylko!
copywriting
1409
post-template-default,single,single-post,postid-1409,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.5.2,vertical_menu_enabled,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Autentyczność przyciąga – moja historia

Kilka godzin czytania. Efekt: wiele zapisanych kartek z ćwiczeniami, pomysły wirujące w głowie i natychmiastowe działanie. Na tym mogłaby się kończyć recenzja książki Anny Piwowarskiej „Autentyczność przyciąga. Jak budować swoją markę na prawdziwym i porywającym przekazie?”. Tak mało? To naprawdę bardzo dużo!

Długo zastanawiałam się nad tym, czy warto kupić tę książkę. Śledzę bloga autorki już od jakiegoś czasu i ucieszyłam się, jak zobaczyłam, że wydaje książkę. Widziałam dużo pochlebnych recenzji, ale pomyślałam, że poczekam, aż cały szum minie. Wtedy trafiłam na bardzo negatywną opinię na stronie wydawnictwa. Wywnioskowałam z niej, że po prostu nie warto kupować książki, bo raczej zawiera informacje mi już znane, albo dostępne za darmo w Internecie. Paradoksalnie ta negatywna recenzja skusiła mnie najbardziej do zakupu. Na tym właśnie polega siła słów ;-)

Kultura autentyczności

Idea autentyczności w marketingu i promocji biznesów kiełkuje we mnie już od kilkunastu dobrych miesięcy. Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z pojęciem content marketingu wiedziałam, że to jest coś, co bardzo, bardzo chcę robić. Po pierwsze, lubię pisać, wymyślać i tworzyć. Po drugie, ten sposób promocji wydawał mi się najbardziej autentyczny z możliwych. Tak, marketing ma prowadzić do zysku. Właśnie to, że można działać poprzez treści, które inspirują, bawią, edukują, wyrażają opinię i dają wartość, wydawało mi się idealnym polem do działania dla mnie. Dalej tak czuję. Miesiące praktyki uświadomiły mi, że jak to zwykle bywa, nie jest to takie proste. Firmy nie chcą wyjść z pewnego schematu bezpiecznego informowania o swojej działalności. Chcą stosować marketing treści, ponieważ jest to aktualnie silny trend i nie wypada tego po prostu nie robić. Powszechna wieść niesie, że content is king! Zaczynają produkować treści, ale wpadają w pułapkę – naśladują innych z wielką dokładnością, a co gorsza kopiują z myślą, że ten sam przekaz, który sprawdził się u kogoś, zadziała również w ich przypadku. „Zróbmy/napiszmy tak jak oni” – naprawdę słyszałam te słowa wiele razy. Zapominają o tym, że firma X, na której chcą się wzorować, nie przeniosła się do aktualnego miejsca za pomocą magicznej różdżki. Traktują copywriterów i twórców jak maszyny do produkowania treści. Zlecają teksty, ale nie chcą do końca współpracować na zasadzie prób i błędów. Zatrudniają kolejną osobę w nadziei, że będzie pisała lepiej i dokona cudów, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Dlatego też, bardzo podziwiam system pracy autorki „Autentyczności”, który polega na wspólnej pracy nad tekstem (klienta i copywritera).

Oczywiście są pewne popularne formy (blogi, infografiki, wideo itp.) – ich tworzenia nie unikniemy, a nawet nie powinniśmy. Jeśli nie włoży się do tych form własnej, autentycznej treści, pozostaną puste – choć pozornie będą wypełnione po brzegi słowami. Wynika to też z tego, że nie chcemy się dzielić swoimi wynikami, praktykami, błędami (nawet tymi, z których wynieśliśmy najlepsze wnioski), w których tkwi wartość. Drzemie w nas przeświadczenie, że konkurencja nie śpi, a poważne instytucje i osoby powinny się chować za neutralną zasłoną słowną.

Jak to zmienić? Trzeba zrewolucjonizować myślenie i wypracować kulturę autentyczności.

Trudno sobie wyobrazić, że nagle w korporacji zatrudniającej 200 osób wszyscy zaczną mówić jednym głosem w duchu autentyczności. Pewnie 90% pracowników, każdego dnia odlicza minuty, wyczekując godziny 16:00. Nadzieja tkwi w małych biznesach, w startujących firmach, w jednoosobowych działalnościach, we freelancerach. Im łatwiej wyrazić siebie (żaden prezes nie grozi z ostatniego piętra palcem), wziąć odpowiedzialność za swoje słowa, budować kulturę autentycznego biznesu, a potem zaczepiać ją w swoim zespole. To na szczęście się już się dzieje w małych, polskich firmach. Przykłady: Szyjemy Sukienki, Ministerstwo Mydła i wiele innych, które znajdziecie również w książce.

Moja historia

Nie oznacza to, że ja wiedziałam o wszystkich tych rzeczach zawsze. Miałam intuicję, obserwowałam zachodnie firmy, blogi i widziałam, że tam autentyczność i transparentność funkcjonuje bardzo dobrze. Wracałam wtedy na etat i widziałam, że zaczynam wpadać w schematy pisania i działania. Obserwowałam niezwykłe zjawiska – produkowanie w zamyśle bardzo szczerych komunikatów, nie miało nic wspólnego z rzeczywistym funkcjonowaniem organizacji.

(…) budowanie marki osobistej to pokazywanie siebie światu w sposób autentyczny – we wszystkim, co mówisz i co robisz.

Zaczęłam myśleć o pracy na własną rękę. Potem życie potoczyło się tak, że etat już mnie nie chciał, więc zaczęłam działać. Od niedawna piszę o sobie tak: „Nazywam się Paulina Kamińska, po mężu Jóźwik i jestem twórcą treści z zacięciem i doświadczeniem marketingowym. Zawodowo pomagam budować wizerunek firm za pomocą fajnych, angażujących treści” (O mnie).

Ulga jest niesamowita ;-)

Dla kogo jest książka?

Zajmuję się pisaniem tekstów oraz marketingiem treści. Z tego powodu znalazłam w książce informacje dla mnie oczywiste. Na przykład te dotyczące autentycznej promocji, czyli content marketingu, storytellingu, czy komunikacji w social media. To ostatni rozdział książki i wcale nie uważam, że jest zbędny. Będzie pomocny szczególnie dla osób, które stawiają pierwsze kroki w pisaniu o sobie, tworzeniu własnej marki osobistej i promowania swojego biznesu. Kogoś obeznanego w tych tematach, przywołane przeze mnie fragmenty na pewno nie zaskoczą – zawierają podstawową wiedzę. Dla laików będą inspiracją do zagłębienia się w tę tematykę i bardzo bym chciała, żeby tak się stało. Rozdziały nr 1, 2, 3 i 5  to dla mnie sedno tej pozycji i z zainteresowaniem je czytałam.

Książka jest przede wszystkim dla osób, które chcą zmienić myślenie, a nawet idą już po ścieżce zmian, ale chcą się utwierdzić we własnych przekonaniach. Dla tych, co planują założyć własny biznes, czy budować markę osobistą, ale boją się, że tylko prawdziwe „rekiny biznesu” odniosą sukces. To nieprawda. Książka autentycznie skłania do działania! ;-) Warto też wiedzieć, że jest napisana w „duchu kobiecym” – nie mylić z infantylnością. Znajdziecie w niej same dobre przykłady biznesów prowadzonych przez kobiety.

Książkę można kupić w cenie 27,75 zł tutaj (klik,klik).

Co myślicie o autentyczności w budowaniu marki osobistej i biznesu? Chętnie przeczytam Wasze komentarze!

Pozdrawiam,

Paulina

Zdjęcie książki jest moje :-)

Tags:
7 komentarzy
  • Agnieszka Skupieńska

    2015-09-09 at 11:30 Odpowiedz

    Muszę sobie zapisać tę pozycję na listę do przeczytania, skoro piszesz o niej w takich dobrych słowach :)

    • Paulina Kamińska

      2015-09-09 at 11:39 Odpowiedz

      Dla doświadczonego copywritera jak Ty, fragmenty o content marketingu itp. pewnie też nie wniosą nic nowego. Idei autentyczności naprawdę warto się przyjrzeć. Zresztą Ty to już robisz w praktyce na blogu ;-)

      • Agnieszka Skupieńska

        2015-09-09 at 11:45 Odpowiedz

        Może i tak, ale z doświadczenia wiem, że w każdej takiej książce, która pozornie jest na jakiś znany mi temat zawsze znajdę jakiś jeden rozdział, jeden akapit, jedną zupełnie nową dla mnie myśl, która mnie jakoś zainspiruje. I pomyśleć, że przez całe lata zamiast czytać rozwijające książki czytałam głównie powieści :)

        • Ania Piwowarska

          2015-09-10 at 01:17 Odpowiedz

          Agnieszko – ja tam uważam, że dla osoby, która pracuje językiem nie ma nic bardziej rozwijającego niż powieści. A jeśli znajdziesz w książce „Autentyczność przyciąga” jedną myśl albo jeden akapit, który Cię zainspiruje – będę niezmiernie zadowolona :)

  • Pisząc na blogu obserwowałam już jakiś czas temu pewne prawidłowości. Później natknęłam się na publikacje, wpisy na zagranicznych blogach. To mnie utwierdziło, że moje obserwacje to nie tylko złudzenie. Autentyczność, szczerość, historia to elementy, które zdecydowanie bardziej angażują niż sama informacja. Sprawdzone na własnej skórze:)

  • Ewa Mirowska

    2015-11-11 at 23:05 Odpowiedz

    Jestem dopiero na początku mojej drogi poznawania sposobów promocji własnej marki, więc od razu wpisuję tę pozycję na listę książek do przeczytania.

    Dzień dobry, wpadłam tu przypadkiem poprzez Twój komentarz na blogu Karoliny z Żyj Kochaj Twórz. Sądzę, że zostanę tu na dłużej :) Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: