Paulina Jóźwik | 7 pytań do pisarki – Justyna Wydra
Blog copywriterki o pisaniu, kreatywności, twórczym życiu i nie tylko!
copywriting
2030
post-template-default,single,single-post,postid-2030,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.5.2,vertical_menu_enabled,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

7 pytań do pisarki – Justyna Wydra

Justyna Wydra ma na swoim koncie już 3 wydane książki. Kiedy napisałam do niej z myślą przeprowadzenia miniwywiadu, zapytałam ją: „Jak udaje Ci się łączyć pracę z pisaniem?”. Jej odpowiedź mnie zawstydziła, bo zajmuje się tak wieloma rzeczami i jeszcze spełnia się jako pisarka.

„Bo wiesz praca, zlecenia, uczę się niemieckiego, uczę się grać w tenisa, regularnie siłownia, czytam i recenzuję książki, piszę książki, prowadzę dom, opiekuję się dzieckiem i babcią, i staram się nie zaniedbywać przyjaciół. Po chwili namysłu dodała: „A, jeszcze prowadzę bloga!”.

Zapraszam na wywiad :-)


1. W jednym z wywiadów powiedziałaś, że nigdy nie chciałaś być pisarką. Kim więc chciała być mała Justyna Wydra? 

Justyna: Chłopcem. Myślałam, że z bycia dziewczynką się wyrasta… A skoro chłopcem, to pragnęłam mieć jakiś męski zawód. Zaczytywałam się w książkach o młodych awanturnikach i chciałam być jak Tomek Sawyer albo Tolek Banan :) Marynarz, pirat, szeryf, szlachetny indiański wódz – to byli bohaterowie mojego dzieciństwa.

2. Twoje zawodowe życie jednak zawsze łączyło się z pisaniem – pracowałaś m.in. w wydawnictwie. Kiedy nastąpił moment, że postanowiłaś postawić na jedną kartę, czyli pisanie i wydanie własnej książki?

Justyna: To prawda, że moje zawodowe ścieżki zawsze w jakiś sposób wiązały się z tworzeniem tekstów. Różnego rodzaju i na przeróżne tematy. Zawsze dopraszałam się o pisarską robotę, pewnie dlatego, że po prostu pisanie sprawiało mi przyjemność. Moja pierwsza powieść była tak naprawdę drugą książką. Zaczęłam od poradnika zawodowego. Jestem jego współautorką – koleżanka zapewniła wiedzę fachową, ja nadałam literacki kształt. Dopiero wówczas, gdy znałam już proces powstawania książki zarówno od strony twórcy, jak i wydawcy (jako były pracownik dużego wydawnictwa) przyszło mi do głowy, by dokończyć i pozwolić rynkowi zweryfikować powieść, którą pisałam od lat dla siebie, bez zamiaru publikowania.

3. Czy czułaś strach przed publikacją książki, np. przed oceną jej przez innych – szczególnie w przypadku Twojej powieści?

Justyna: Gdy po tygodniu od wysłania propozycji otrzymałam pozytywną odpowiedź od jednego z najlepszych krajowych wydawnictw, poczułam raczej euforię! Trwała długo, bo aż do pierwszej negatywnej recenzji… Książka „Esesman i Żydówka. Wojna i miłość” zebrała wiele pozytywnych ocen, ale oczywiście pojawiły się także pojedyncze opinie czytelników, których książka rozczarowała. Początkowo każda mnie „załamywała”, ale potem przyszło otrzeźwienie – nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim! Temat, który poruszam, styl, jakim piszę, pewne celowe zabiegi literackie, które w książce stosuję, mogą się podobać albo nie. Pozytywne recenzje bardzo mnie cieszą, te negatywne czytam uważnie i staram się zapamiętać merytoryczne uwagi po to, by ustrzec się błędów w kolejnych moich książkach.

4. Na swoim blogu napisałaś: „Wspaniałe i straszne jest tworzenie”. Czy pisanie jest dla Ciebie częściej mroczne, czy przyjemne?

Justyna: Obawiam się, że jestem już na etapie, na którym pisanie stało się przekleństwem :) Odczuwam przymus pisania, mam wyrzuty sumienia, kiedy z jakiegoś powodu czasowo je zarzucam. Kiedy jestem w twórczym ciągu, mogę nie jeść, nie spać, nie wstawać od komputera przez dwanaście godzin. Nawet jeśli już wstanę, by np. wyjść na spacer z psem, w głowie nadal piszę. Zobaczę jakąś interesującą scenę i natychmiast zaczynam przekładać ją na słowa. Szaleństwo… Ale wiesz co? Odnajduję w tym wszystkim równocześnie ogromną przyjemność. Czyli – to nałóg!

5. Wiele osób twierdzi, że do pisania potrzebny jest specjalny dar, wrodzony talent. Myślisz, że każdy może się nauczyć pisać?

Justyna: Pisarz to zawód jak każdy inny. I jako taki, z jednej strony dostępny jest dla każdego. Każdy (no, prawie każdy) przy odpowiednim treningu nauczy się pisać poprawnie, nawet ciekawie. Tak, jak wszyscy jesteśmy zdolni do tego, by zdrowo i smacznie gotować. Ale mistrzami, zarówno kuchni, jak i słowa zostaną nieliczni. Ci, którzy mają dar. Prawdziwy talent. Większość z nas, choćby się nie wiem jak starała, nie stworzy drugiej „Czarodziejskiej góry”.

6. Wiem, że bardzo dużo czytasz i recenzujesz książki m.in. na swoim blogu. Co oprócz czytania pomaga Ci w pisaniu?

Justyna: Oprócz czytania, w pisaniu pomaga mi… pisanie! „Ćwiczenie czyni mistrza”, a w każdym razie ćwiczy warsztat. Energię do tworzenia czerpię także od innych twórców – muzyków, ludzi kina i teatru. Słuchając muzyki, oglądając film bądź przedstawienie, ładuję twórcze akumulatory i z nową energią siadam przed komputerem.

7. Na koniec zapytam o brak weny, na który lubią narzekać twórcy ;-). Czy masz na nią jakieś swoje specjalne metody?

Justyna: Tak naprawdę weny podczas pisania mi nie brak. Zwykle całą historię, którą przelewam na papier, mam w głowie, gotową od A do Z. Prawdą jest jednak, że miewam dni lepsze i gorsze. Te lepsze, kiedy słowa płyną szybko i swobodnie, staram się maksymalnie wykorzystać, by nadrobić czas, w którym pisać będzie mi się gorzej. Także braku weny, rozumianej jako niemożność przelewania myśli na papier raczej się nie obawiam. Boję się za to, że zabraknie mi kiedyś pomysłów na powieści, czy opowiadania (bo te aktualnie spisuję). Do tej pory nie musiałam ich nigdy szukać. Same do mnie przychodzą i wołają: pisz! To taka łaska, dar od losu. Życz mi, by pozostała ze mną na zawsze!

Kwestionariusz:

justyna wtdra

  • Moje ulubione miejsce do pisania: mam taką czerwoną rogówkę przy oknie z widokiem :)
  • Moja ulubiona książka: Trudno wybrać! Ostatnio zaczytuję się w powieściach Hansa Fallady, niemieckiego pisarza tworzącego w pierwszej połowie XX wieku. Polecam!
  • Moja ulubiona książka z dzieciństwa: wszystkie o Muminkach, „Kubuś Puchatek” oraz mało znany „Barbaryk i złota piosenka”. Plus oczywiście cały Bahdaj, Nienacki, Niziurski – wiadomo :)
  • Gdybym mogła umówić się na spotkanie z jednym dowolnym pisarzem/pisarką wybrałabym: Jonathana Carrolla.
  • Oprócz pisania moją pasją/hobby jest: włóczenie się. Po wszelakich zabytkach, muzeach, miastach, miasteczkach, lasach i łąkach – obojętnie. Ale nie gniewam się, jeśli los skieruje mnie w góry (Bieszczady!), albo do Włoch (Toskania!).

na zdjęciu idealna łąka do włóczenia (źródło)

Tags:
No Comments

Dodaj komentarz